czwartek, 12 września 2013

Rian idzie na wyprawę!

Riaan  idzie na wyprawę - Mglista Dolina . Dzięki Eliksirowi Szybkości Riaan wróci za jeden dzień, a nie dwa. Ma szansę zdobyć Magiczny zegar-kompas Kileona , 90-100 monet i  90 punktów odwagi.  Wróci 14
września o 08.00

Od Susan

-Tak jestem Susan, a ty?
-Kilney, syn Riaan.
Zerwałam się z łóżka i z bólem podeszłam do szczeniaka.
-Jesteś moim siostrzeńcem? Ale...- powstrzymałam się od wbicia mu pazura w gardło, po czym łagodnie spytałam.- Co to robisz i czego chcesz?
-Em... Mama poszła po surowce do Mglistej Doliny i kazała mi zostać u Ciebie.
Nie zbyt mnie to zadowoliło. Nie mam czasu zajmować się młodym. Mam własne problemy, ale w końcu się zgodziłam - przecież Riaan uratowała mi życie.
~~~~~~~~~~
Wieczorem postanowiłam odwiedzić nową wilczycę - Pusię - razem z Kilney'em

Pusia?

środa, 11 września 2013

Od Asteyi

-Jej, wolno trybisz.
Wiem, dziwne rzeczy mógł sobie o mnie pomyśleć, ale to prawda.
- Aaa, czym się zajmujesz?
- Dowódca wojowników i polujących. Coś jeszcze? Chyba chcesz bliżej poznać dowódcę oddziałów, których nie używasz? - powiedziałam sarkastycznie.

Od Kilney'a

Mama od rana bezsensownie biegała po jaskini i czegoś szukała.
-Mamo! Co ty robisz?
-Kochanie, nie krzycz. Ja tylko szukam mojej zimowej skóry, ponieważ idę na wyprawę. Muszę zarabiać na nas.
-A co ze mną?!- oburzyłem się.
Riaan zatrzymała się i usiadła.
-Nie pomyślałam o tym...- zaczęła już odkładać torby.- Tak! Pójdziesz do cioci Susan.
Popatrzyłem na nią jak na wariata. Ja nie mam cioci...
-Nic mi nie wiadomo o mojej cioci... A czy jest miła?
-W miarę. Kilney, ja już idę. Susan mieszka za trzecim zachodnim dębem. Jakoś trafisz!- posłała mi buziaka i wyszła z jaskini.
~~~~~~~~~~
Kiedy dotarłem do tej jaskini, zauważyłem tylko leżącą wilczycę.
-Ty jesteś Susan?

Susan?

niedziela, 8 września 2013

Od Hitachi'ego

- Cześć, jestem Hitachi
- Ja jestem Jack. Z Gold Rain, miałem przyjemność.
- Wiem.
- Eee...Jack, wiesz gdzie jest Luna?- Wtrąciła Rain
- Tak, Susan prawdopodobnie złamała kręgosłup, Luna teraz jest w jaskini.
- Jeszcze jedno pytanie, gdzie Zone?- Zapytałem.

(Jack? Gold Rain?)

piątek, 6 września 2013

Od Susan

-Ja? Nic, po prostu...- zauważyłam, że Riaan już nie ma.- Ech, już powiem. Dzisiaj bardzo wcześnie rano wyszłam z jaskini na spacer. Zauważyłam na niebie mały czarny punkt poruszający się bardzo szybko w naszym kierunku.
-Naszym czyli?
-Ogólnie watahy. No i nie wiem jakim cudem, dostałam skrzydeł. Szybko do niego podleciałam, ale jak byłam już na wysokości choinki nagle znikł.
-Tak po prostu?- zapytała ze zdziwieniem Luna.
-Dokładnie. Kiedy już uświadomiłam sobie, że mam lęk wysokości skrzydła znikły i zaczęłam spadać. Dobrze, ponieważ spadłam obok jaskini.
Wilczyca zastanawiała się chwilę, po czym zapytała.
-A ten krzyk? Riaan mówiła, że słyszała krzyk.
Poczułam się nie swojo. Nie chciałam się przyznać, ale to było mocniejsze ode mnie.
-Bałam się, że zrobię coś Riaan lub innym.- zasłoniłam twarz i poczłapałam do domu.

środa, 4 września 2013

Od Gold Rain

-Nic, nie szkodzi. - powiedział mój partner
-No to chodźmy.
Szliśmy do Luny, ale nie było jej już. Został sam Jack.
-Hitachi, proszę, przedstaw się Jackowi.

<Hitachi?>

wtorek, 3 września 2013

Od Luny

-Po prostu spaceruję. Może się przejdziemy i opowiesz mi co za tajemnicę skrywasz?
Byłam zdziwiona. Skąd się zorientował, że mam tajemnicę... Riaan? Powiedziała? Nie raczej, nie.
-Skąd ty, wiesz? - zapytałam i nagle przybiegła Riaan i powiedziała, że Susan ma chyba złamany kręgosłup, czy coś. Wziełam Susan do szamana.
-Oj, młoda... Będziesz tu musiała siedzieć 3 czy 4 dni! I nie złamałaś sobie kręgosłupa tylko wysunął ci się dysk.  Jak ty to sobie zrobiłaś?

<Susan?>

Od Hitachi'ego


- Oj. Teraz. Teraz i tylko teraz.- Uśmiechnąłem się, ale teraz nie jak przyjaciel, ale partner. - Chodź, powiemy Lunie i Zone'owi.
- Ok. Luna chyba jest na patrolu.

(Gold Rain?)

poniedziałek, 2 września 2013

Od Zone

Wyjdę w końcu z tej jaskini, bo tyle tu siedzę... Idę odwiedzić Asteyę, choć jeszcze nie wiem kto to jest, ale poznamy się. Poszedłem. W drodze myślałem sobie co porabia Luna, Gold Rain i inni.
 -Cześć? Ja jestem Zone.-powiedziałem na powitanie.

<Asteya?>

Nowy wilczek- Kilney!

Witamy szczeniaku!

Od Riaan


Po dni wędrówki wróciłam przestraszona z góry. Nie wiem co się stało. Teraz czułam się taka... niechciana, jak wyrzutek społeczeństwa. Miałam od zielarza kwiat szczeniąt.
-Nie, Riaan, jeszcze nie.- myślałam głośno.
Nagle usłyszałam krzyk. To nie był nikt z watahy, ale zauważyłam Susan spadającą w dół. Jakby dostała skrzydeł z niewiadomego powodu i jej znikły.
-Susan! Nic Ci nie jest?!
-Tak, jest! Spadłam z wysokości choinki i pytasz czy nic mi nie jest? Możliwe, że złamałam sobie... Au!- nie dokończyła zdania. Przy wstawaniu po prostu jeszcze bardziej uszkodziła kręgosłup.
~~~~~~~~~~
Szybko pobiegłyśmy do Luny, ale ona rozmawiała z Jackiem. Stwierdziłam, że to nie może czekać!
-Luna! Susan chyba złamała kręgosłup!- krzyczałam.
-Tak, widzę.- szybko odeszła od Jack'a.- Nie chyba, tylko raczej na pewno coś sobie złamała. Niestety będzie musiała leżeć w domu. Przykro mi...- powoli wstała i wróciła do rozmowy.
Susan po mimo morderczego bólu odeszła do jaskini. Zostałam sama. Poczułam taką pustkę w sercu, jak wtedy... Zaczęłam płakać. Nie pochlipywać, ale płakać. Nie wytrzymałam tego napięcia - jestem tchórzem, Susan może umrzeć i to cholerne poczucie winy. Szybko pobiegłam do domu i spojrzałam w kwiat. Powoli zaczęłam rozsuwać pojedyncze płatki, aż w końcu usłyszałam stłumiony pisk i mały czarny nosek wyjrzał spod moich łap.
Po jeszcze kilku płatkach zobaczyłam szczenię. Cieszyłam się jak nigdy! Tylko jeszcze imię...
-Nazwiemy Cię Kilney, dobrze?- podniosłam małego i pokazałam mu jaskinię.- A ty będziemy mieszkać, kochanie.
Mały nic nie mówił, więc jakikolwiek sprzeciw byłyby dla mnie zaskoczeniem...

C.D.N

Od Gold Rain

-A zostaniesz moim partnerem?- zapytałam niepewnie- Czy nie teraz?

<Hitachi?>

Od Jack'a


Obudziłem się rano i poszedłem na spacer. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Nie ma tu nic do roboty. To strasznie żenujące. Tak chodziłem, chodziłem i natrafiłem na Lunę.
-Cześć, co tu robisz?- spytałem
-Patroluję tereny, a ty?
-Po prostu spaceruję. Może się przejdziemy i opowiesz mi co za tajemnicę skrywasz?
<Luna?>