niedziela, 25 sierpnia 2013

Riaan wyruszyła na wyprawę!

Riaan poszła na wyprawę  - Wataha Wojny o 20.20. Ma szansę zdobyć Eliksir Siły i 80 monet. Wróci o 02.20.

Od Jacka

Zawarczałem cicho. No nie jakaś baba chce mną manipulować?! O nie to ja rozdaję karty.
-Posłuchaj ja kogo chcę to mam. Zawsze! I nie myśl że nabiorę się na jakieś sztuczki... z eliksirem miłości, bo widzisz ja nie piję byle czego. Ufam tylko sobie.- wadera najwyraźniej takiej odpowiedzi się nie spodziewała. Podszedłem do niej. Łapą złapałem jej ogon i odwróciłem ją do siebie. Przyłożyłem pysk do jej ucha- Ale muszę przyznać że mi się podobasz.- powiedziałem cicho i odszedłem- Ale to jeszcze nie wszystko, tylko się nie rozczaruj!- zawołałem i pobiegłem nad wodopój, a Asteya za mną.
<Asteya?>

Od Riaan

Nagle w mojej jaskini pojawiła się Luna
-Dlaczego mnie obudziłaś?- zapytałam.
-Chcę cię tylko o coś zapytać. Czy można Ci zaufać?
Zamurowało mnie. Znamy się od dawna, a ona pyta czy można mi zaufać.
Zaczęłam się śmiać. Wstałam z łóżka i podeszłam do niej.
-Więc, pytasz Luno, Alfo ma czy można mi zaufać?
-Riaan, uspokój się.- powiedziała stanowczo.
Skuliłam ogon i popatrzyłam jej w oczy.
-Tak, możesz mi zaufać.- powiedziałam, po czym wybiegłam z jaskini.

Jack wrócił z wyprawy i przyniósł...

Jack wrócił z wyprawy - Magiczna Polana i przyniósł:
Przeklęty Kwiat Tęczy, 50 monet i 80 punktów odwagi!
Brawo, Jack.

Jack poszedł ma wyprawę!

Jack poszedł na wyprawę  - Magiczna Polana o 20.00 24 sierpnia nikomu o tym nie mówiąc. Ma szansę zdobyć Przeklęty Kwiat Tęczy lub Różowy Kwiat Światła i 50 monet. Wróci o 20.00.

Od Luny

-Nie biegnij za mną kimkolwiek jesteś!- krzyknęłam do wilka, który gonił mnie. Obróciłam głowę do tyłu, aby spojrzeć kto to jest.
-Hitachi?-powiedziałam i zatrzymałam się- To ja Luna.-byłam cała w błocie, więc mógł mnie pomylić z kimś innym. Zmieniłam ton- Dlaczego za mną biegniesz? To sprawy osobiste.
-Przepraszam. Nie wiedziałem, że to ty.-tłumaczył się.
Wracam z mojej kryjówki, a on mnie goni. Myślałam, że to ktoś inny, jakiś nowy, ale...
-A mniejsza z tym. Gdzie cię wcięło przez te dwa dni?- zapytałam go. Oj, będzie się tłumaczył.
<Hitachi?>

Od Asteyi

Podeszłam do wylotu jaskini nowego wilka. Chyba mi się podobał... Był spośród wszystkich najbardziej do mnie podobny. Stanęłam na rogu i powiedziałam:
- Cześć, chciałam się tylko przywitać... Możesz być całkiem okey.
- Spadaj, nie obchodzą mnie inni.
- Oj, Jack, Jack. Jesteśmy do siebie bardzo podobni. Nie tylko ty lubisz zwodzić innych.
Dostał po pysku moją kitą i z mego gardła dobył się złowieszczy szept:
- Jeśli się nie zdecydujesz, wiedz, że i tak cię zdobędę.
Wtem w moich łapach błysnęła różowa buteleczka i kartka z wymalowanym sercem i nabazgranym napisem "Eliksir Miłości".

<Jack? Jakaś reakcja?>

Asteya walczy z Lisą

Asteya walczy z Lisą i... wygrywa! Asteya zdobywa nowe przedmioty - Eliksir Dorastania, Bonus Słońca. Zdobywa też 80 punktów odwagi i 80 monet.
Brawo, Asteya.

Asteya wróciła z wyprawy i przyniosła...

Asteya wróciła z wyprawy - Góry trochę wcześniej i przyniosła:
Eliksir Miłości , 120 monet i 120 punktów odwagi!
Brawo, Asteya.

Od Hitachi'ego


Szedłem drogą wydeptaną, jak mi się wydawało, przez ludzi. Nawet ich lubiłem. No przesadzam, tak powiedzieć nie można, ale mnie ciekawili, ich broń, ich ubranie... Moimi do niedawna jedynymi przyjaciółmi była rodzina jeleni, dwaj bracia. Potem spotkałem człowieka, ale mniejsza z tym. Tak więc, przedemną przebiegł jakiś wilk. Pobiegłem za nim.

(Kto to był?)