wtorek, 27 sierpnia 2013

Od Gold Rain

Poszłam sobie. Ok, Jack zapoznany. Teraz reszta. Idę do jelenia wilka czy tam wilko - jelenia. Poszłam do jego jaskini.
-Czeeeść... Nazywam się Gold Rain, a ty? - zapytałam na powitanie
-Ja? Hitachi. - odpowiedział wilk
-Pewnie nie wiesz kim jestem... Jestem córką Luny. Młoda Alfa.
-Ja jestem zwykłą omegą.
-Ładny jesteś... Pójdziemy razem nad jezioro?

<Hitachi? Jaka odpowiedź? Jeszcze nie kończ.>

Asteya wyruszyła na wyprawę!

Asteya wyruszyła na wyprawę - Magiczna Polana o 11.00. . Ma szansę zdobyć Przeklęty Kwiat Tęczy lub Różowy Kwiat Światła i 50 monet. Wróci 28 sierpnia o 11.00.

Gold Rain dorosła!

Gold Rain dorosła! Teraz Gold Rain dołącza do członków. Może walczyć, iść na wyprawy i zdobywać monety, przedmioty i punkty odwagi.

Od Jack'a

-Ach tak?- spytałem i roześmiałem się
-Z czego się śmiejesz?
-Bo widzisz, mały ja jestem, jak by to ująć... specyficzny. A tak właściwie to kim jesteś? Nie chodzi mi o imię, bo przeciez już je mi wydałaś, ale zastanawia mnie... co taka milutka wilczyca, robi tu sama i co robi?
-A dlaczego pytasz?
-Bo widzisz- położyłem łapę na jej grzbiecie- nigdy Cię tu nie widziałem, a to oznacza że mogę się tobą nieodpowiednio zająć. Chyba wiesz co mam na myśli, tak?- spytałem, a mała chyba jednak nie wiedziała o czym mówię. Westchnąłem głęboko i wybiegłem z jaskini, a ona za mną. Postanowiłem że powiem jej w prost, no i całe szczęście podziałało. Spacerowaliśmy po terenach, a Rain opowiedziała mi kim jest i całą resztę. No i jakoś się dogadaliśmy.
-To powiedz mi...- powiedziała słotko, dziwne wcześniej mówiła normalnie
-Tak?- spytałem spoglądając na nią. Na moim pysku zagościł usmiech, a w moich oczach tańczyły wesołe iskierki, zobaczyłem to w odbiciu wody. Kurde z takim uśmiechem to nie dziwne, że skradłem serca tak wielu panienek, i nadotek te oczy. No nie mogę zaraz ryknę ze śmiechu. Jakie one naiwne były! Kiedy po raz kolejny spojżałem na wilczycę, ta odwróciła wzrok. Coś chyba nie tak.
<Rain?>

Hitachi wrócił i przyniósł...

Hitachi wrócił z wyprawy -Wataha Wojny (nie przestraszył się) i przyniósł:
Eliksir Siły,
70  monet i 100 punktów odwagi!
Brawo, Hitachi.

Od Gold Rain

-Kocham cię!- powiedziała nieznajoma i liznęła Zone'a
-Kto to jest, tato?- zapytałam niepewnie
-Ktoś kogo nie chcę znać.-szepnął mi i krzyknął do wilczycy- Odczep się ode mnie!!! Ja KOCHAM Lunę, NIE ciebie, ROZUMIESZ?- w Zone'nie urodziła się prawdziwa bestia
E tam nie rozumiem tej miłości i w ogóle. Idę sobie poznać wilki, bo jedynie znam Riaan - opiekunkę z watahy. Pobiegłam tam gdzie zaniosły mnie nogi. Byłam obok jaskini jakiegoś wilka.
-Hallo? Czy jest tam kto?
-Tak. Jest. - odpowiedział mi wilk. Był podobny do psa...
-Cześć, jak się nazywasz? - zapytałam go
-Jack.- opowiedział mi tym samym tonem co wcześniej - A ty, nastolato?
-Gold Rain. Mów mi Raining lub po prostu Rain. Przypominasz mi psaaa...
<Jack?>

Od Susan


Po wybiegnięciu z jaskini pobiegłam do Zona
-Cześć, Zone... Co tam u Ciebie?
-Hm, dobrze. A ty to kto?- zapytał.
-Ja? Ja to siostra Riaan. Dołączyłam do tej watahy. A co Ciebie to interesuję?
Widziałam, że zaczął się denerwować. Nie wiedziałam co robić.
-Prze... Przepraszam!- powiedziałam coś co było zupełnie nie w moim stylu, ale to chyba poskutkowało.
-Dobrze, już dobrze. To ja przepraszam, że tak się zdenerwowałem.
~~~~~~~~~
Po krótkiej rozmowie, stwierdziłam, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Nie wytrzymałam i powiedziałam:
-Kocham Cię!- po czym liznęłam go lekko w policzek.
-Kto to jest, tato?

Zone? Gold Rain?

Gold Rain wraca ze szkoły!

Gold Rain wróciła ze szkoły i nauczyła się funkcji: Szaman. Gold Rain jest już aktywna.

Hitachi idzie na wyprawę!

Hitachi idzie na wyprawę  - Wataha Wojny o 11.00. Ma szansę zdobyć Eliksir Siły i 80 monet. Wróci o 17.00.

Od Asteyi - wyprawa

- Ludzie! Eee, znaczy wilki! Idę na wyprawę na Magiczną Polanę! Moim celem jest Przeklęty Kwiat Tęczy, więc sądzę, że będziecie trzymać, eee, pazury, żebym go nie znalazła. A tak przy okazji, nigdy was nie lubiłam.
Odeszłam.

Od Hitachi'ego


- No ja nie wiem czy kłamiesz.... W każdym razie, wybieram się jeszcze na tereny watahy wojny.- Spojrzałem w niebo- Oj. Muszę spadać, do zobaczenia!- Wzbiłem się w powietrze i poleciałem na tereny watahy wojny, ciekawe co tam znajdę....?



Od Asteyi

- Niech ci będzie, odpuszczę sobie. Ale nie do końca... Nigdy nie zaznasz miłości.
- Że co?
- Wiesz co, ta nowa wcale mnie nie wzruszyła. Słyszałam, że jej się podobasz.
Szturchnęłam go w łopatkę i mówiłam dalej.
- Może ona będzie ta jedyna, ale mi się nie wydaje. Ja idę na Magiczną Polanę.
Odeszłam.