poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Od Luny

-No i?- Hitachi pokazał mi Zegar Kileona! Byłam zdumiona.
-A... Jak ty to znalazłeś!
-To we Mglistej Dolinie. Co to?
-To Zegar - Kompas Kileona. Bardzo cenny artefakt. - odpowiedziałam mu i dodałam-  Dawno temu Kileon zrobił maszynę czasu w postaci zegara czy kompasu... Potrafił zatrzymywać czas, ale ty jesteś żywy. Dzięki niemu możesz okraść kogoś nie zauważalnie, ale odwaga Ci nie wzrośnie.
-Łał. Ja takie coś zdobyłem... Nie kłamiesz?-zapytał z niedowierzeniem
-A czy ja kiedykolwiek kłamałam?- zrobiło mi się trochę głupio,że to powiedziałam, ale to ukrywałam. Przecież kłamię co do mojego pochodzenie.

<Hitachi? Jaka odpowiedź?>

Od Jack'a

-Ale musisz zauwarzyć jedno!- zacząłem wściekły- Ja szczeniakiem nie jestem i nigdy nie byłem. A co do tego przeznaczenia- zacząłem się śmiać- mi są przeznaczone wszystkie piękności. Więc musisz się starać, a nie używać eliksiru miłości. Zauwarz także że eliksyry miłości nie wywołują prawdziwej miłości, jedynie zauroczenie.
-Mądry się znalazł! Poprostu nie umiesz wyznawacz uczuć. Ale ja wiem, że- dotknęła mnie łapą- że pod tym miękkim futrem kryje się wilczek, szleńczo we mnie zakochany.
<Asteya?>

Nowa wilczyca - Susan!

Witamy!

Od Riaan

Po powrocie z Watahy Wojny czułam się jak niezwyciężona. Chyba jeszcze żaden wilk obrał ten kurs i nie zawrócił! Wszystko było super, dopóki na niebie rozciągnęło się pasmo czarnych, burzowych chmur. Chciałam uciekać do jaskini, ale nic nie widziałam.
-Ratunku!- krzyknęłam z całych sił, ale najwidoczniej wszyscy byli w "centrum" watahy. Co prawda, to ja się odeszłam dość daleko od reszty.
Nagle w oddali zauważyłam jakiegoś czarnego ptaka. Kiedy był dosłownie nade mną zobaczyłam, że to nie ptak - to wilk! Jego skrzydła były jakby stworzone z wyładowań, a po minie stwierdziłam, że nie ma dobrych zamiarów.
-Nie pamiętasz mnie, siostrzyczko?- Wtedy wszystko sobie przypomniałam. Moje młode lata...
-Susan, to naprawdę ty? Kochana, jak ty się zmieniłaś!- chciałam się do niej przytulić, ale ona zrobiła szybki unik i upadłam na ziemię.
~~~~~~~~~~~~~
Kiedy się ocknęłam leżałam w mojej jaskini, a obok mnie siedziała Susan.
-Co Ci jest? Pamiętam, że jako szczenię byłaś taka bezbronna i słodka. Dobrze sobie radziłaś, po mimo tego, że obie byłyśmy sierotami.- zauważyłam dziwnie na jej twarzy.
-Sierotami? Co ty wygadujesz? Ja żyłam po królewsku, nigdy niczego mi nie zabrakło. Kiedy miałam ponad rok pojawiłaś się ty i zrujnowałaś moje życie!- zaczęła płakać, ale szybko zasłoniła się skrzydłem.
To był ten moment w którym nie możesz mi powiedzieć. Leżałam na kamieniu i czekałam, aż się wypłacze. Po kilku minutach zaproponowałam jej zająca. Ona się na mnie dziwnie spojrzała, a potem powiedziała:
-Tak dawno nie jadłam, że nie pamiętam jak smakuje jedzenie.
~~~~~~~~~~~~
 Po dość udanym polowaniu, burza ustała. W tym samym momencie skrzydła mojej siostry znikły.
-Słuchaj, może dołączysz do tutejszej watahy?
-Tak, raczej tak.- uśmiechnęła się po czym jednak szybko wyszła z jaskini.

Od Hitachi'ego


- No wiesz.... To tu, to tam. No dobra, nie umiem kłamać. Byłem w mglistej dolinie. Znalazłem jakiś zegar, albo kompas. Nie wiem co to. Patrz.- Pokazałem jej zegar i podszedłem kilka kroków.- No i?

(Luna?)

Od Asteyi

- Ojej, szczeniaczek się źle poczuł. Co? Myśli, że nie mam odpowiedniej mocy?
- Na pewno się na to nie nabiorę.
Wtedy poczułam, że gotuje się we mnie złość. Jako, że jestem impulsywna dodatkowo mam ADHD po prostu nie wytrzymałam. Szykowałam się do skoku, ale się powstrzymałam. Zobaczyłam błysk w jego oku.
- Ty mnie wrabiasz!
Po chwili namysłu powiedziałam do siebie:
- O Boże, my na serio jesteśmy sobie przeznaczeni. Dobra, jakbyś mnie potrzebował to szukaj mnie w wojsku. Zastanowię się czy odpowiedzieć.
<Jack? Hello?>

Riaan wróciła z wyprawy i przyniosła...

Riaan wróciła z wyprawy -Wataha Wojny (nie przestraszyła się) i przyniosła:
Eliksir Siły, 90 monet i 100 punktów odwagi!
Brawo, Riaan.