Zawarczałem cicho. No nie jakaś baba chce mną manipulować?! O nie to ja rozdaję karty.
-Posłuchaj ja kogo chcę to mam. Zawsze! I nie myśl że nabiorę się na
jakieś sztuczki... z eliksirem miłości, bo widzisz ja nie piję byle
czego. Ufam tylko sobie.- wadera najwyraźniej takiej odpowiedzi się nie
spodziewała. Podszedłem do niej. Łapą złapałem jej ogon i odwróciłem ją
do siebie. Przyłożyłem pysk do jej ucha- Ale muszę przyznać że mi się
podobasz.- powiedziałem cicho i odszedłem- Ale to jeszcze nie wszystko,
tylko się nie rozczaruj!- zawołałem i pobiegłem nad wodopój, a Asteya za
mną.
<Asteya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz