Po kilku godzinach nużącego patrolu postanowiłam coś upolować. W lesie
nie ma za wielu zwierząt, ale coś dla siebie znajdę. Szukałam na
drzewach, w norach i jaskiniach choć najmniejszego zająca lub nawet
wiewiórkę. W oddali zauważyłam Lunę mówiącą do... Jelenia. Stwierdziłam,
że nie przepuszczę takiej okazji i rzuciłam się na niego.
-Co to robisz?- warknął zły.- Mogłaś mnie zabić!
-Przepraszam, myślałam, że jesteś zwierzęciem.- powiedziałam cicho i uwolniłam się z krępującej pozycji.
Luna zaczęła mnie mierzyć wzrokiem, a potem zapytała.
-Więc, Hitachi, chcesz dołączyć do mojej watahy?
Widziałam zdziwienie na jego twarzy. Przez chwilę się jąkał, ale w końcu powiedział:
-Tak, chyba tak.
Strasznie się ucieszyłam i z radości stanęłam na dwóch łapach i się przewróciłam.
-Heh, czasem nad sobą nie panuję.- spojrzałam na Alfę, a potem na niego.- Więc nazywasz się Hitachi, tak?
-A ty?
-Riaan. Jest to związane z moją historią, ale opowiadając Ci ją, umarł być z nudów.
Hitachi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz