Poszłam na spacer po watasze. Chciałam chodź na chwile oderwać się od rozbrykanych dzieciaków. Gdy myślałam,że się uwolniłam Luiz przyszedł z
nimi. Maluchy od razu zaczęły biegać koło mnie i głośno się
śmiać. Popatrzyłam z wyrzutem n Luiza ten mi powiedział:
-No co? Maluchy chciały biegać i od razu wyczuły się. Szczególnie
Azja. Poruszyłam głową i poszłam dalej z rodziną. Trzeba było pilnować
wszystkich szczeniaków,a ja chciałam mieć chwilę dla siebie. Jeden z moich
dzieci (najmłodszy) zaczął biegać i nie zauważył dużego kamyka.Szybko podbiegłam i wzięłam go w pysk.W domu pościłam go i mówiłam:
-Coś ty zrobi? Chcesz sobie powybijać zęby? Można biegać, ale patrz pod oczy!-po czym sapnęłam.
Wszystkie szczeniaki pobiegły się bawić do ogródka, Luiz siedział koło
nich,a ja położyłam się na łóżku i odpoczywałam. Miałam trochę czasu
wyłącznie dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz