Po powrocie z Watahy Wojny czułam się jak niezwyciężona. Chyba jeszcze żaden wilk obrał ten kurs i nie zawrócił! Wszystko było super, dopóki na niebie rozciągnęło się pasmo czarnych, burzowych chmur. Chciałam uciekać do jaskini, ale nic nie widziałam.
-Ratunku!- krzyknęłam z całych sił, ale najwidoczniej wszyscy byli w "centrum" watahy. Co prawda, to ja się odeszłam dość daleko od reszty.
Nagle w oddali zauważyłam jakiegoś czarnego ptaka. Kiedy był dosłownie nade mną zobaczyłam, że to nie ptak - to wilk! Jego skrzydła były jakby stworzone z wyładowań, a po minie stwierdziłam, że nie ma dobrych zamiarów.
-Nie pamiętasz mnie, siostrzyczko?- Wtedy wszystko sobie przypomniałam. Moje młode lata...
-Susan, to naprawdę ty? Kochana, jak ty się zmieniłaś!- chciałam się do niej przytulić, ale ona zrobiła szybki unik i upadłam na ziemię.
~~~~~~~~~~~~~
Kiedy się ocknęłam leżałam w mojej jaskini, a obok mnie siedziała Susan.
-Co Ci jest? Pamiętam, że jako szczenię byłaś taka bezbronna i słodka. Dobrze sobie radziłaś, po mimo tego, że obie byłyśmy sierotami.- zauważyłam dziwnie na jej twarzy.
-Sierotami? Co ty wygadujesz? Ja żyłam po królewsku, nigdy niczego mi nie zabrakło. Kiedy miałam ponad rok pojawiłaś się ty i zrujnowałaś moje życie!- zaczęła płakać, ale szybko zasłoniła się skrzydłem.
To był ten moment w którym nie możesz mi powiedzieć. Leżałam na kamieniu i czekałam, aż się wypłacze. Po kilku minutach zaproponowałam jej zająca. Ona się na mnie dziwnie spojrzała, a potem powiedziała:
-Tak dawno nie jadłam, że nie pamiętam jak smakuje jedzenie.
~~~~~~~~~~~~
Po dość udanym polowaniu, burza ustała. W tym samym momencie skrzydła mojej siostry znikły.
-Słuchaj, może dołączysz do tutejszej watahy?
-Tak, raczej tak.- uśmiechnęła się po czym jednak szybko wyszła z jaskini.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz