Po trudnym polowaniu wróciłam do jaskini i zaczęłam marzyć. Nie o Susan,
nie o mojej rodzinie która jeszcze gdzieś w świecie istnieje. Myślałam o
szczenięciu. Zawsze odkąd pamiętam chciałabym być matką. Kupiłam u
zielarza Kwiat Szczeniąt, ale nie jestem pewna, czy to zadziała. Nagle
do jaskini wpadła Susan.
-Riaan! Ratuj!
~~~~~~~~~~
Po krótki i nie zwięzłym wytłumaczeniu mojej siostry szybko pobiegłam po skórę zająca i okryłam jej ranę.
-Mówisz, że Cię goniono, tak?- spytałam.
-Tak, ale ty nic na to nie poradzisz.
-Może chociaż powiesz kto?
-Ktoś z innej watahy. Jakiś młody basior. Dość mały. Mniejszy ode mnie.
-Nic dziwnego.- uśmiechnęłam się.- To ty jesteś dość duża. Posłuchaj,
nie masz jakiś szczególnych obrażeń, ale skąd ta krew na brzuchu?-
spojrzałam na sporą palmę krwi na jej sierści.
Susan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz